Może zawsze jeździłeś ostrożnie swoją żółtą Pandą z zielonym listkiem klonowym na tylnej szybie? A może uwielbiałeś bulgot widlastej V12, wydobywający się spod maski swojego BMW?

Teraz nie ma to już większego znaczenia… Stało się. Twój samochód zderzył się właśnie z innym pojazdem. Nieważne, czy jesteś przykładnym kierowcą, czy piratem drogowym. Zanim mgiełka z wystrzelonych poduszek powietrznych opadnie, będziesz musiał odpowiedzieć sobie na jedno fundamentalne pytanie: „Co teraz?

„…nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, zarobiony jestem!”

W sytuacji zagrożenia instynktownie unikamy działania. Dobrą ilustracją takiej postawy jest cytat z kultowego „Bruneta wieczorową porą” – „…nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, zarobiony jestem!” 🙂 Takie zachowanie nie jest prawidłowe i może narazić nas na poważne konsekwencje prawne – poczynając od trudności w uzyskaniu odszkodowania, a na karnym zarzucie nieudzielenia pomocy ofiarom wypadku kończąc. Obowiązek zabezpieczenia miejsca zdarzenia drogowego spoczywa bowiem w równym stopniu na kierujących pojazdami, a także na innych osobach uczestniczących w zdarzeniu (pasażerowie, piesi, inne osoby).  Nie ma przy tym znaczenia, kto jest sprawcą, a kto poszkodowanym, każda osoba ma taki sam obowiązek zabezpieczenia miejsca zdarzenia i udzielenia pomocy poszkodowanym (art. 44 ust. 3 p.r.d.).

Podstawowe czynności na miejscu każdego zdarzenia drogowego. 

Po wystąpieniu zdarzenia drogowego należy działać zgodnie z procedurą przewidzianą w prawie o ruchu drogowym. Szczególną uwagę należy zwrócić na różnice w sposobie działania w przypadku wystąpienia kolizji oraz wypadku. Jak odróżnić wypadek od kolizji? Odpowiedź znajdziesz w moim wpisie pt.: Wypadek czy kolizja? Warto znać różnicę.

Niezależnie od tego, czy doszło do kolizji czy też wypadku, zawsze należy podjąć pewne podstawowe kroki bezpieczeństwa:

Po pierwsze: NIE UCIEKAJ!

Kierujący pojazdami oraz uczestnicy wypadku mają obowiązek pozostania na miejscu wypadku do czasu zakończenia czynności przez Policję lub prokuratora. Wyjątek stanowi konieczność czasowego oddalenia się z miejsca wypadku w celu wezwania zespołu ratownictwa medycznego oraz Policji. Jednak po dokonaniu wezwania dana osoba jest zobowiązana niezwłocznie wrócić na miejsce wypadku i oczekiwać na przybycie służb (art. 44 ust. 2 pkt 3 p.r.d.).
Samowolne oddalenie się przez sprawcę wypadku drogowego z miejsca zdarzenia może mieć poważne konsekwencje prawne. Oddalenie się może zostać uznane za ucieczkę z miejsca zdarzenia, co w konsekwencji może skutkować odpowiedzialnością karną na równi z przypadkami spowodowania wypadku w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego (art. 178 § 1 k.k.).

Art. 178. § 1. Skazując sprawcę, który popełnił przestępstwo określone w art. 173 [katastrofa komunikacyjna – przyp. autora], 174 [niebezpieczeństwo katastrofy – przyp. autora] lub 177
[wypadek drogowy – przyp. autora] znajdując się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego lub zbiegł z miejsca zdarzenia, sąd orzeka karę pozbawienia wolności przewidzianą za przypisane sprawcy przestępstwo w wysokości od dolnej granicy ustawowego zagrożenia zwiększonego o połowę do górnej granicy tego zagrożenia zwiększonego o połowę.

To nie koniec negatywnych konsekwencji dla uciekiniera. Jak już wiemy z wypadkiem drogowym mamy do czynienia, gdy jego skutkiem jest śmierć, ciężki uszczerbek na zdrowiu albo naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia na okres powyżej 7 dni. Dlatego uciekając z miejsca wypadku ryzykujesz odpowiedzialność karną za nieudzielenie pomocy osobom poszkodowanym (art. 162 k.k.).

Art. 162. § 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Nie popełnia przestępstwa, kto nie udziela pomocy, do której jest konieczne poddanie się zabiegowi lekarskiemu albo w warunkach, w których możliwa jest niezwłoczna pomoc ze strony instytucji lub osoby do tego powołanej.

Ponadto, ucieczka z miejsca zdarzenia może zostać zakwalifikowana jako wykroczenie z art. 93 k.w. Uwagę zwraca tu dotkliwa sankcja w postaci obligatoryjnego zastosowania środka karnego w postaci zakazu prowadzenia pojazdów. Zakaz prowadzenia pojazdów wymierza się w miesiącach lub latach, na okres od 6 miesięcy do 3 lat (art. 29 § k.w.).

Art. 93. § 1. Prowadzący pojazd, który, uczestnicząc w wypadku drogowym [w znaczeniu szerokim, obejmującym wypadki drogowe i kolizje drogowe – przyp. autora], nie udziela niezwłocznej pomocy ofierze wypadku, podlega karze aresztu albo grzywny.
§ 2. W razie popełnienia wykroczenia o którym mowa w § 1 orzeka się zakaz prowadzenia pojazdów.

Co gorsza, zgodnie z wciąż aktualnym orzecznictwem Sądu Najwyższego, wszystkie wskazane powyżej przestępstwa oraz wykroczenie pozostają ze sobą w zbiegu realnym, a nie idealnym (por. uchwała 7 sędziów z 12.04.1995 r., I KZP 2/95; wyrok z 19.10.1998 r., IV KKN 205/97). Co to oznacza? Przez długi czas sądy przyjmowały, że jeśli ktoś uciekł z miejsca zdarzenia, to tym samym nie udzielił pomocy ofiarom wypadku. Stosowany był wtedy tzw. zbieg idealny przestępstw i sąd skazywał sprawcę za jedno przestępstwo na podstawie wszystkich zbiegających się przepisów, a następnie wymierzał tylko jedną karę na podstawie przepisu przewidującego karę najsurowszą. Jednak od lat 90. XX wieku linia orzecznicza uległa zmianie i obecnie osoba, która zbiegła z miejsca wypadku odpowiada za każde przestępstwo i wykroczenie z osobna, a na końcu sąd „sumuje” poszczególne kary i wymierzy tzw. karę łączną. Tak więc realnie kara za ucieczkę z miejsca zdarzenia i nieudzielenie pomocy ofiarom wypadku uległa zaostrzeniu.

Poza konsekwencjami karnymi ucieczka z miejsca zdarzenia drogowego może pociągać za sobą również poważne skutki cywilnoprawne. W razie ucieczki sprawcy z miejsca zdarzenia zakładowi ubezpieczeń oraz Ubezpieczeniowemu Funduszowi Gwarancyjnemu będzie przysługuje prawo dochodzenia od kierującego pojazdem zwrotu odszkodowania wypłaconego z tytułu ubezpieczenia OC, czyli prawo do tzw. regresu wobec sprawcy (art. 43 pkt 4 u.u.ob.).

Reasumując, w dobie smartfonów, profesjonalnych kamer samochodowych oraz wszędobylskiego monitoringu szanse na skuteczną ucieczkę z miejsca zdarzenia są coraz mniejsze. Z drugiej strony konsekwencje nieudanej ucieczki mogą być bardzo dotkliwe, tak pod względem karnym jak i finansowym. Dlatego, zastanów się dwa razy, zanim postanowisz „zatańczyć z diabłem i wcisnąć gaz do dechy” – jak śpiewa Jay Z w swoich „99 Problems” 🙂

Po drugie: Zapewnij bezpieczeństwo w miejscu zdarzenia. 

Jeżeli w wyniku kolizji pojazdy zostały unieruchomione, to należy je jak najszybciej usunąć z miejsca zdarzenia, tak aby nie powodowały zagrożenia i nie tamowały ruchu (art. 44 ust. 1 pkt 3 p.r.d.). Wyjątek stanowi sytuacja, w której usunięcie pojazdów z drogi wiązałoby się z nadmiernymi trudnościami lub ryzykiem. W takiej sytuacji należy prawidłowo oznaczyć unieruchomione pojazdy i wezwać odpowiednie służby, które pomogą w usunięciu pojazdów.

Zupełnie inna zasada obowiązuje w razie wystąpienia wypadku drogowego. Jeżeli w zdarzeniu drogowym występują ofiary w ludziach, uczestniczy zdarzenia są zobowiązani do niepodejmowania jakichkolwiek czynności, które mogłyby utrudnić ustalenie przebiegu wypadku – w szczególności oznacza to zakaz przemieszczania pojazdów uczestniczących w wypadku (art. 44 ust. 2 pkt 2 p.r.d.).

Zasady sygnalizowania zdarzenia drogowego. 

Jak już wyjaśniono, w razie wypadku drogowego usuwanie pojazdów z miejsca zdarzenia jest zabronione. Może się zdarzyć, że również w przypadku drobnej kolizji usunięcie pojazdów z miejsca darzenia będzie znacznie utrudnione lub ryzykowne. W takich sytuacjach uczestnicy zdarzenia drogowego są zobowiązani prawidłowo oznaczyć miejsce postoju pojazdów.

Sposób sygnalizowania przymusowego postoju zależy od miejsca, w którym doszło do zdarzenia:

  • obszar zabudowany
    Oznakowanie jest konieczne, tylko w przypadku, gdy pojazdy znajdują się na jezdni w miejscu, gdzie zatrzymywanie się jest zabronione. W takim wypadku wystarczające jest włączenie świateł awaryjnych. Dopiero w razie braku świateł awaryjnych należy włączyć światła postojowe, a następnie wystawić trójkąt ostrzegawczy w odległości do 1 m za pojazdem (art. 50 ust. 2 pkt 2 lit b p.r.d.).

  • poza obszarem zabudowanym
    Sygnalizację stosujemy, jeżeli pojazdy znajdują się na jezdni w miejscu, gdzie zatrzymywanie się jest zabronione albo na poboczu, gdzie nie są dostatecznie widoczne. W takim wypadku należy włączyć światła awaryjne (w razie ich braku światła postojowe), a następnie wystawić trójkąt ostrzegawczy w odległości 30-50 m za pojazdem (art. 50 ust. 2 pkt 2 lit a p.r.d.).
  • autostrada lub droga ekspresowa
    W przypadku postoju pojazdu na autostradzie lub drodze ekspresowej sygnalizacja jest obowiązkowa zawsze, niezależnie od umiejscowienia pojazdów na jezdni. Należy wówczas włączyć światła awaryjne (a w razie ich braku lub uszkodzenia światła postojowe), a następnie wystawić trójkąt ostrzegawczy w odległości do 100 m za pojazdem (art. 50 ust. 2 pkt 1 p.r.d.).


Po trzecie:
 Wezwij Policję i zespół ratownictwa medycznego (jeśli jest to konieczne). 

Decyzja o wezwaniu Policji na miejsce zdarzenia drogowego może mieć dalekosiężne skutki. Warto więc wiedzieć, kiedy wezwanie drogówki jest obowiązkiem, a kiedy opcją. Przed podjęciem decyzji trzeba również rozważyć wszystkie „za” i „przeciw” związane z obecnością Policji na miejscu zdarzenia.

Obowiązkowo należy wezwać Policję w razie:

  • zaistnienia wypadku – czyli w sytuacji, gdy skutkiem zdarzenia drogowego jest: śmierć, ciężki uszczerbek na zdrowiu albo naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia na okres powyżej 7 dni (art. 44 ust. 2 p.r.d.),
  • uzasadnionych podejrzeń, że jeden z uczestników zdarzenia znajduje się pod wpływem alkoholu lub środków odurzających (178a k.k. w zw. z art. 304 § 1 k.p.k.),
  • ucieczki sprawcy z miejsca zdarzenia (178 § 1 k.k. w zw. z art. 304 § 1 k.p.k.).

Wezwanie Policji jest rekomendowane w razie:

  • sporu między uczestnikami kolizji co do odpowiedzialności za zdarzenie,
  • gdy uczestnik kolizji nie posiada przy sobie dowodu osobistego, prawa jazdy, dowodu rejestracyjnego pojazdu, dowodu zawarcia umowy ubezpieczenia OC lub gdy odmawia okazania tych dokumentów,
  • wątpliwości czy zdarzenie drogowe jest wypadkiem czy też kolizją (pozornie niegroźne obrażenia u jednego z uczestników),
  • zdarzenia drogowego, którego sprawcą jest cudzoziemiec.

 Z zawiadomienia Policji o zdarzeniu drogowym wynikają następujące korzyści:

  • Policja ustali dokładny przebieg zdarzenia i sporządzi odpowiednią dokumentację powypadkową, w której jednoznacznie wskaże osobę odpowiedzialną za zdarzenie,
  • protokół sporządzony przez Policję ma status tzw. dokumentu urzędowego (art. 244 § 1 k.p.c.), co oznacza, iż w toku ewentualnego postępowania sądowego moc dowodowa tego dokumentu będzie znacznie większa niż moc oświadczenia podpisanego przez sprawcę zdarzenia, które stanowi dokument prywatny (art. 245 k.p.c.),
  • w przypadku braku dokumentów lub odmowy ich okazania Policja będzie w stanie ustalić dane niezbędne w celu uzyskania odszkodowania,
  • w razie ucieczki sprawcy z miejsca zdarzenia Policja podejmie jego poszukiwania,
  • Policja będzie w stanie skontrolować stan trzeźwości uczestników zdarzenia i udokumentować ewentualne nieprawidłowości.

Pamiętaj, że wezwanie Policji to „broń obosieczna”. Może się bowiem zdarzyć, że policjanci przybyli na miejsce zdarzenia ustalą niekorzystny dla Ciebie przebieg zdarzenia. Co gorsza, nawet będąc stroną poszkodowaną w wyniku kolizji drogowej również możesz zostać ukarany mandatem karnym. Dlatego z pomocy Policji korzystaj rozważnie i tylko w uzasadnionych przypadkach.


Po czwarte:
 Udziel pomocy poszkodowanym. 

 

W zeszły piątek 10 lutego 2017 roku w Oświęcimiu limuzyna przewożąca premier Beatę Szydło uczestniczyła w zdarzeniu drogowym. W wyniku zderzenia limuzyny z drzewem pani premier została lekko ranna. Niestety, na tym złe wiadomości się nie kończą, bowiem w wyniku zdarzenia dwóch oficerów BOR odniosło poważne obrażenia. Z informacji przekazanych przez Prokuraturę Okręgową w Krakowie wynika, że jeden z oficerów doznał złamania nogi oraz obrażeń miednicy.

W wywiadzie dla TVN24 rzecznik Komendanta Głównego Policji – mł. insp. Mariusz Ciarka stwierdził, że ze względu na obrażenia oficerów BOR zdarzenie z udziałem pani premier będzie najprawdopodobniej zakwalifikowane jako wypadek drogowy, a nie jako kolizja drogowa.

Przyznam, że wypowiedź pana inspektora mnie zaintrygowała. Jakkolwiek źle by to nie zabrzmiało, pomyślałem, że to dobra okazja, żeby raz na zawsze ustalić prawidłowe znaczenie pojęć „kolizja drogowa” oraz „wypadek drogowy”.

Internet (nie)prawdę Ci powie. 

W serwisach internetowych o tematyce motoryzacyjnej najczęściej można spotkać następujące definicje:

  • Wypadek drogowy to zdarzenie, do którego doszło w wyniku chociażby nieumyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym, a którego następstwem jest śmierć uczestnika zdarzenia, ciężki uszczerbek na zdrowiu albo naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia na okres powyżej 7 dni.
  • Kolizja drogowa to zdarzenie spowodowane poprzez nieumyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa obowiązujących w ruchu lądowym, którego skutkiem są straty materialne lub też obrażenia ciała u uczestnika zdarzenia powodujące naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwające nie dłużej niż 7 dni.

Co jednak znamienne, w większości przypadków autorzy internetowych publikacji nie podają podstawy prawnej powyższych definicji. Dla mnie, jako prawnika, brak podstawy prawnej jest więcej niż niekomfortowy. Dlatego rozpocząłem swoje własne poszukiwania…

Prawo o ruchu drogowym.

W ustawie prawo o ruchu drogowym próżno szukać podziału zdarzeń drogowych na wypadki i kolizje. Ustawa nie zawiera również definicji legalnej wskazanych pojęć. Ustawodawca, niejako „mimochodem”, posługuje się pojęciem „wypadku drogowego” oraz jego kwalifikowanej odmiany w postaci „wypadku drogowego, w którym są zabici i ranni” (art. 44 p.r.d.). W ustępie pierwszym wskazanego przepisu uregulowano podstawowe obowiązki kierującego w razie wystąpienia wypadku drogowego, takie jak: zatrzymanie pojazdu, zabezpieczenie miejsca wypadku, usunięcie pojazdów z miejsca zdarzenia. Następnie w art. 44 ust. 2 p.r.d. ustawodawca nakłada na kierującego szczególne obowiązki w sytuacji, gdy w wypadku występują zabici i ranni, w tym m.in.: obowiązek pozostania na miejscu zdarzenia, zawiadomienia służb oraz nieusuwania pojazdów z miejsca zdarzenia.

Jak już wspomniałem w ustawie prawo o ruchu drogowym ustawodawca nie zdecydował się na wprowadzenie definicji legalnej pojęcia „wypadek drogowy”. Zgodnie z zasadami wykładni literalnej, w braku definicji legalnej danego terminu, przyjmuje się jego znaczenie nadane w języku potocznym. Według słownika języka polskiego PWN słowo „wypadek” oznacza: „nieszczęśliwe wydarzenie, które spowodowało straty materialne, w którym ktoś ucierpiał”. Zatem zgodnie z definicją słownikową o wypadku możemy mówić w razie łącznego wystąpienia szkody szkody na mieniu oraz szkody osobowej.

Z powyższego wynika, że pojęcie „wypadku drogowego” występujące w ustawie prawo o ruchu drogowym należy interpretować szeroko, zaliczając do zakresu znaczeniowego wskazanego pojęcia wszelkie zdarzenia drogowe, których skutkiem będzie: śmierć albo jakiekolwiek obrażenia występujące u uczestnika zdarzenia, bądź też straty materialne.

Z ogólnej kategorii wypadków drogowych ustawodawca wyróżnił „wypadek drogowy, w którym są zabici i ranni„. Jak należy definiować wskazane pojęcie? Odpowiedź odnajdujemy w orzeczeniu Sądu Najwyższego, w którym sąd stwierdził, iż: „Wypadek, w którym są zabici lub ranni, to taki wypadek, w którym co najmniej jedna osoba poniosła śmierć, uległa ciężkiemu lub lekkiemu uszkodzeniu ciała bądź ciężkiemu lub lekkiemu rozstrojowi zdrowia” (wyr. SN 22.12.1992 r., III KRN 149/92). Nie ma zatem znaczenia zakres obrażeń odniesionych przez uczestnika wypadku. Wystąpienie jakichkolwiek obrażeń albo śmierci przesądza od zakwalifikowaniu zdarzenia jako „wypadku drogowego, w którym są zabici i ranni”.

Prawo karne i prawo wykroczeń. 

W kodeksie karnym przewidziano szereg przestępstw przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji. Wśród nich na pierwszy plan wysuwa się przestępstwo wypadku komunikacyjnego (art. 177 k.k.). Za „wypadek” zostaje tu uznane zachowanie, które łącznie wyczerpuje następujące znamiona:

  • zdarzenie nastąpiło w wyniku naruszenia (choćby nieumyślnego) zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym,
  • skutkiem zdarzenia jest śmierć, ciężki uszczerbek na zdrowiu albo naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia na okres powyżej 7 dni,
  • śmierć lub obrażenia poniosła osoba inna niż sprawca wypadku.

Jaka relacja występuje pomiędzy zakresami znaczeniowymi pojęć „wypadek komunikacyjny” oraz „wypadek drogowy, w którym są zabici i ranni”? Możliwe są trzy warianty:

  • zdarzenie może stanowić przestępstwo wypadku komunikacyjnego, nie będąc jednocześnie „wypadkiem z zabitymi i rannymi” – przykładem takiej sytuacji będzie wypadek statku powietrznego, który co do zasady nie będzie podlegał ustawie prawo o ruchu drogowym;
  • „wypadek, w którym są zabici i ranni” nie będzie stanowił przestępstwa wypadku komunikacyjnego – przykładem jest zdarzenie, w którym obrażenia odnosi wyłącznie sprawca; takie zdarzenie jest kwalifikowane jako „wypadek, w którym są zabici i ranni”, ale nie wyczerpuje ono znamion wypadku komunikacyjnego;
  • najczęściej jednak „wypadek, w którym są zabici i ranni” będzie jednocześnie kwalifikowany jako przestępstwo wypadku komunikacyjnego lub inne przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji.

Również prawo wykroczeń przewiduje kary za zachowania godzące w bezpieczeństwo w komunikacji. Wśród wskazanych regulacji uwagę zwraca wykroczenie polegające na nieudzieleniu pomocy ofierze wypadku (art. 93 k.w.). W myśl powołanego przepisu, prowadzący pojazd, który, uczestnicząc w wypadku drogowym, nie udziela niezwłocznej pomocy ofierze wypadku, podlega karze aresztu albo grzywny. Penalizacji podlega zatem każdy przypadek nieudzielenia pomocy ofierze wypadku, niezależnie od zakresu odniesionych przez niego obrażeń. W konsekwencji należy stwierdzić, że pojęcie „wypadku drogowego” występujące w art. 93 k.w. jest tożsame z pojęciem „wypadku drogowego, w którym są zabici i ranni” występującym w ustawie prawo o ruchu drogowym.

Ciekawostka – „kolizja drogowa” jest jednak zdefiniowana. 

Zdarzenia drogowe, które mają miejsce w naszym kraju są odnotowywane przez Policję w informatycznym Systemie Ewidencji Wypadków i Kolizji (SEWIK). Na potrzeby tego systemu Policja zdefiniowała „wypadek drogowy” jako zdarzenie drogowe, w wyniku którego osoba została ranna albo zabita. Natomiast „kolizja drogowa” została zdefiniowana jako zdarzenie drogowe, w którym powstały wyłącznie straty materialne (Zarządzenie KGP Nr 31 z 22.10.2015 r., Dz.Urz.KGP.2015.85 ze zm.). Oczywiście zarządzenie KGP nie jest aktem prawa powszechnie obowiązującego, a co za tym idzie definicje tam zamieszczone są przeznaczone wyłącznie do użytku wewnętrznego w strukturach Policji. Tłumaczy to natomiast powołaną na wstępie wypowiedź rzecznika Komendanta Głównego Policji, w której pan inspektor wspomina o zmianie kwalifikacji zdarzenia z udziałem pani premier z kolizji na wypadek.

Wnioski końcowe. 

Definicje wypadku drogowego i kolizji drogowej rozpowszechnione w Internecie nie znajdują oparcia w aktualnym stanie prawnym. Ustawodawca nie zdecydował się na wprowadzenie definicji prawnej ani „wypadku drogowego” ani „kolizji drogowej”. Ma to dalekosiężne skutki, bowiem w różnych aktach prawnych te same pojęcia związane ze zdarzeniami drogowymi mają różne znaczenie. Zakresy znaczeniowe wskazanych pojęć nierzadko się krzyżują. W efekcie mamy do czynienia z informacyjnym chaosem. Jak się nie zgubić w gąszczu przepisów? Moje sugestia: Należy zawsze uważnie czytać przepisy i z dystansem podchodzić do „rewelacji” publikowanych w Internecie.